Idzie luty, włóż ciepłe buty!

Idzie luty, włóż ciepłe buty
i czapeczkę,
i szaliczek.
Nie zapomnij rękawiczek!

Słowo LUTY w dawnych czasach używane było jako przymiotnik i oznaczało zimny, mroźny, srogi, okrutny i dziki. Luty jest ostatnim miesiącem zimy i choć najkrótszym, to najbardziej dokuczliwym ze względu na siarczyste mrozy i szalejące śnieżyce.
„Luty bywa w lód okuty” mówi stare przysłowie.
Każdego roku, drugiego lutego, Ameryka obchodzi Dzień Świstaka czyli Groundhog Day. Zwyczaj ten po raz pierwszy zaobserwowano w Pensylwanii w 1887 roku, a przywieźli go
tu niemieccy osadnicy.
Z uwagą obserwowano zwierzęta, aby z ich zachowania przewidzieć pogodę. I tak, po dziś dzień co roku drugiego lutego Amerykanie, zmęczeni długą i mroźną zimą, już od rana wyczekują przed norką świstaka zwanego Phil, aby podpatrzeć jak się zachowa. I aby „dowiedzieć się” kiedy zawita wiosna, a wraz z nią cieplejsze dni. Jeśli zwierzątko wyjdzie ze swej norki i nie ujrzawszy swego cienia wybierze się na spacer po okolicy, będzie to oznaczać, że wiosna jest tuż – tuż! Jeśli zaś zobaczy swój cień i przestraszone tym widokiem szybko powróci do swej norki – zapowie nam jeszcze sześć długich tygodni mroźnej zimy. Czy świstak ma rację? Czy moża mu wierzyć? No cóż… Prawie siedem tygodni później czyli 20/21 marca mimo wszystko przychodzi… kalendarzowa wiosna! Od roku 1887 świstak Phil zobaczył swój cień aż 96 razy to znaczy, że przesz tyle lat zima „długo trzymała”.
W Polsce, tak jak w całej Europie, od dawien dawna też bacznie obserwowano przyrodę w celu przepowiedzenia pogody i przyszłych plonów. W okolicach Tarnowa i Rzeszowa obserwowano nie świstaki a niedźwiedzie! Gdy na Matki Boskiej Gromnicznej był mróz, a niedźwiedzie wyłaziły ze swoich leży, oznaczało to, że będzie wczesna wiosna. Natomiast jeśli dzień był ponury, pochmurny i osnuty szarugą, a wyłażące niedźwiedzie zajmowały się „remontowaniem” i udoskonalaniem swoich zimowych nor, było to znakiem, że zima jeszcze dość długo będzie królować. Przyglądano się też ptactwu: „kiedy na Gromniczną gęś chodzi po wodzie, to będzie na Wielkanoc chodzić po lodzie”.
Tegoroczny luty przywiało do Chicago z szybkością 60 mil na godzinę. Zawirowało śniegiem, zawiało ulice… Psa by nie wygonił! Dzieciaki i nauczyciele cieszą się z wolnego dnia, bo pozamykano szkoły. Takiej zawiei nie było tu od czterdziestu lat! Śnieżyca i wichura za oknem, a ja siedzę przy kominku i z uśmiechem i nadzieją powtarzam sobie stare polskie przysłowie: „Gdy w początku lutego burze i śniegi, początek wiosny już niedaleki”! Początek wiosny już niedaleki…
Te przysłowia nieczęsto zawodzą, więc ostrzegam – „na dzień świętej Doroty (6-go lutego) ma być śniegu pod płoty”, zaś „święty Walenty (14 lutego) bywa nieugięty (mroźny)”, ale za to „na świętego Macieja (24 lutego) pierwsza wiosny nadzieja”!
Oby do wiosny. Oby do wiosny!
Iwona Sikorska – Szczupak

 

Comments are closed.